zdrowie rower
8 marca, 2021 Autor Dok Wyłączony

Wysiłek związany z wycieczkami rowerowymi

Wysiłek związany z aktywnością, o ile nie jest zbyt słaby albo zbyt mocny i długotrwały ma dobroczynny wpływ na organizm. Człowiek „czuje że żyje” kiedy się zmęczy. Poprawiają się funkcje oddechowe, krążenia i metabolizmu. Mięśnie wydajniej pracują. Stajemy się bardziej odporni zarówno na ból jak i na infekcje.

Poprawia się sen – zauważyłem, że nie mam problemów ze snem, o jakich słyszę czasami od innych ludzi. Zmęczony zdrowo zasypiam i budzę się wyspany rano, choć wstaję wcześnie. Podobnie sprawa ma się z popularnym gorszym samopoczuciem przy obniżonym ciśnieniu – słyszę to czasem od innych, ale nie czuję takiego wpływu ciśnienia na siebie.

Hartowanie ciała, pociąga za sobą hartowanie ducha. Jest powiedzenie, iż w zdrowym ciele zdrowy duch. Psychika sportowca jest bardziej „żelazna”, bardziej odporna na działanie niekorzystnych czynników, które w innym przypadku mogłyby zniechęcić do działania, rezygnacji z obranego celu. Sportowiec tak łatwo się nie poddaje, odznacza się silną wolą i większym poziomem optymizmu. Spójrzcie na uczestników np. amatorskich maratonów ulicznych przed startem – oni są zadowoleni, rozentuzjazmowani – choć przed nimi trudny wysiłek, którego efektu nie mogą przewidzieć (może przecież się nie udać).

Widzę po sobie jak reaguję np. na niezapowiedzianą wizytę chmur i opady deszczu na trasie (i jak reagują znajomi rowerzyści) – trzeba to po prostu twardo przyjąć na klatę i jechać do celu nie przejmując się pogodą. Kolega z klubu morsów, podczas zimowej kąpieli w przerębli opowiadał, że jego znajomi dziwią się jak to możliwe, że ci ludzie w lodowatej wodzie się cieszą i uśmiechają, że są zadowoleni?

No właśnie jak to możliwe?

To siła świadomie i dobrowolnie podejmowanego wysiłku, choć morsowanie, to akurat specyficzny wysiłek – bardziej psychiczny aniżeli fizyczny – ale daje mocnego „endorficznego kopa” i hartuje. Nie bez znaczenia jest towarzystwo – wysiłek podejmowany wspólnie dodatkowo motywuje i przychodzi jakby łatwiej. Dobre towarzystwo podczas uprawiania sportu zmniejsza uczucie obciążenia fizycznego. Daje też komfort psychiczny podczas dalekich wypraw rowerowych, pieszych, wspinaczki górskiej czy np. spływów kajakowych – w razie sytuacji awaryjnej można liczyć na pomoc. Ważne jest kondycyjne dopasowanie, gdyż zbytnia rozbieżność będzie męcząca dla słabszego jak i dla silniejszego.

Aktywność sportowa rozsądnie dobrana powinna stanowić ważny element życia każdego człowieka. Jesteśmy naturalnie stworzeni do ruchu (inaczej bylibyśmy roślinami) i bezruch nie jest naszym naturalnym stanem (no chyba że śpimy akurat).

Sprawdzić więcej o zdrowiu możesz na: www.zdrowszy.pl

Mnie poza walorami czysto zdrowotnymi dała coś więcej – kilkadziesiąt tysięcy kilometrów na rowerze pozwoliło zwiedzić wiele pięknych, interesujących miejsc, przejechać niedostępne dla samochodów trasy, poznać ciekawych ludzi, podziwiać wspaniałe widoki. Udało się to m.in. dzięki uporowi i sile własnych mięśni. Polecam każdemu, kto chce zmienić swój styl życia na sportowy. Na pewno nie będzie łatwo, będą trudności, ale z każdym kolejnym tysiącem kilometrów będzie łatwiej i coraz większa satysfakcja. Zresztą nie tylko w tym sporcie tak jest, ale tak się złożyło, że mnie akurat „dopadło” rowerowanie.